Lata 80. zamknięte w czterech ścianach — urbex w polskich opuszczonych domach
Na tapecie wciąż widać wzór popularny w dekadzie Jaruzelskiego — geometryczne romby w odcieniu musztardy i brązu, produkowane masowo przez zakłady z Łodzi jeszcze w latach 80. Płaty odchodzą od ściany grubymi warstwami, odsłaniając pod spodem kolejne, starsze warstwy, jakby każda rodzina zostawiła tu swój własny przekrój czasu. Według wszelkiego prawdopodobieństwa dom zamieszkiwała kilkuosobowa rodzina robotnicza, która wyprowadziła się pospiesznie po 1989 roku — kiedy fabryki zaczęły padać jedna po drugiej, a razem z nimi całe lokalne społeczności. Krzesła przy stole stoją równo, jakby kolacja miała się zaraz zacząć, a na kredensie leży rozkład jazdy PKS ważny do 31 grudnia 1991 roku.
Natura przejmuje kontrolę — zielona inwazja w opuszczonym miejscu
To nie wilgoć niszczy tu najszybciej — to rośliny. Przez pęknięcie w ścianie od strony ogrodu wdarł się pęd dzikiego bzu, który przez kilka sezonów rozrósł się wzdłuż całej długości pokoju dziennego. Jego gałęzie rozchylają się tuż nad kanapą obciągniętą bordowym pluszem, a korzenie uniosły fragment paneli podłogowych o jakieś dwadzieścia centymetrów. Mech kolonizuje parapet od wewnątrz — to znaczy, że przez rozbite okno przenika wystarczająco dużo wilgoci, żeby podtrzymać całe mikrośrodowisko. Roślinność mierzy tutaj czas dokładniej niż żaden zegarek: grubość pnia bzu sugeruje co najmniej osiem, dziewięć lat nieobecności człowieka.
W powietrzu unosi się ciężki zapach mokrego drewna i grzybni — ten charakterystyczny, lekko słodkawy odór pleśni, który zostaje w ubraniu jeszcze długo po wyjściu. Szare, rozmyte światło przesącza się przez zamatowiałe szyby i kładzie się na wszystkim bez cieni, bez kontrastów, tworząc atmosferę bliską klaustrofobii. Takich miejsc w Polsce są setki — rozrzucone po wsiach Mazowsza, Podkarpacia, Opolszczyzny, czekające na kogoś, kto wejdzie z aparatem i ocali choć fragment tego, co zaraz pochłonie las. Urbex Network dokumentuje je, zanim zieleń domknie sprawę ostatecznie.